Przepraszam, że nie piszę zbytnio często. Jednakże 11 miesięcy w szkole to dla mnie zbyt wiele. Mam już dość, opadam z sił. Powoli konam ze zmęczenia, moje oczy już dawno nie czuły się wyspane. Ale jeszcze tylko piątek, poniedziałek, wtorek i środa. Jakoś dam radę, chociażby mam nadzieję.
Niedługo jadę do Polski, w pewnym sensie się cieszę, jednakże bardzo się stresuję. Czy moja rodzinka ponownie powie mi, że mam więcej się ruszać? :)
Zegar tyka i tyka, a ja nadal jestem gruba. Żałosne.
Ostatnio miałam piękny sen, mogłam policzyć moje żebra bez żadnego problemu. Przez chwilę wydawało mi się to rzeczywistością. Ale to był tylko sen.
Może nic nie zjem aż do wyjazdu do Polski? Byłoby miło :). Może pojechałabym nawet bez żadnych wyrzutów sumienia?
Każdy taki opolany, a jaka taka blada zostałam. Osobiście uważam bladość za bardzo atrakcyjną cechę. Chyba zafarbuję swoje włosy na brąz, naturalnie mam polski blond (ciemny blond), którego zbytnio nie lubię.
Zmieniam też szkołę. Powiem wam, że niezbyt nie chce mi się pisać dlaczego, ponieważ musiałabym opowiadać o całym szkolnym systemie w Niemczech, a o takich głupotkach pisać nie chcę.
Och właśnie dostałam się na dwa A kursy tzn. rozszerzoną matematykę i angielski, tak przy okazji tylko z tych przedmiotów można mieć rozszerzenie. Chyba jedna w klasie mam dwa kursy ;). Mam tylko nadzieję, że pani z anglika mi 6 postawi, a nie 5. Ach ten rasizm w Niemczech to okropna sprawa :).
Miłego dzionka!
PS. Dzisiaj głodówka.
czwartek, 24 lipca 2014
środa, 9 lipca 2014
Ej czy ktoś wie jak tu jest na samym dnie?
"Byłam niesamowicie dobra, jeśli szło o problemy innych. Tylko z własnymi nie umiałam sobie poradzić." - My, dzieci z dworca ZOO
Dzisiaj są urodziny mojej siostry. Nie lubię tortów. Nie lubię. Nie mogę ich jeść. Nie chcę ich jeść. Nie mogę. Nie chce zawieść.
Czy tylko mi trochę chłodnawo dzisiaj? Bo obie moje siostry w sukienkach latały. Szkoda, że ja nie mogę nosić sukienek. Ale kiedyś będę mogła. Będę w to wierzyć.
Podczas dnia nie myślę o niczym ważnym, nie muszę wtedy zastanawiać nad sobą. Nad swoją egzystencją. Chyba mam doła. Ach ten okres dojrzewania :). Ale nie mam prawa powiedzieć, że jestem smutna. 15 letnia dziewczyna nie ma prawa powiedzieć, że wie co to życie. Wie co to ból. Nie mam prawa.
Dzisiaj miałam pisać test z fizyki, ale na szczęście pana nie było. Ostatnio się nie wysypiam. A w weekend śpię po 12 godzin. Ale za to pisałam test z niemieckiego. Mam nadzieję, że dobrze mi poszedł. Jestem wykończona szkołą. Chodzenia od sierpnia do lipca do szkoły jest masakryczne.
Jutro mam wizytę u lekarza, muszę sprawdzić czy z nogą wszystko w porządku.
Bilans:
3x jabłko (150 kcal)
1x banan (90 kcal)
Suma: 240 kcal
Chciałabym być już chuda. Mój tata mógłby powiedzieć, że jest ze mnie dumny. Może by nawet powiedział, że mnie kocha? Czekam i czekam na ten moment gdy powie, że jest ze mnie dumny. Jak to powie to przestanę. Przestanę się głodzić.
Przepraszam, że nie komentuje wszystkich blogów. Jestem wykończona, mam aktualnie dużo problemów na głowie. Chyba ostatnio miałam tyle problemów z 2 lata temu, ah stare czasy w których samobójstwo było moim największym marzeniem.
Jutro zrobię głodówkę. Postaram się coś jutro naskrobać na blogu :)
PS. Pani z anglika chce mi postawić 5 na koniec roku (miałam tylko 6 i jedną jedyną 5+) za to, że mam polski akcent jak gadam po angielsku. W poniedziałek dostałam też 6 z anglika za test. Fuck logic.
Trzymajcie się kochane.
niedziela, 6 lipca 2014
Nauczyłam się oddychać i żyć na nowo.
Przepraszam, że nic nie pisałam.
Musiałam odetchnąć od wszystkiego. Od istnienia. Od moich myśli. Wszystko ładnie powyłączałam. Piękne jak i przerażające uczucie pustki.
Czekałam na moment kiedy będę mogła się pochwalić. Schudłam! SCHUDŁAM! Nie wiecie jak się ciesze. Nie wiem ile ważę, nie mam wagi w domu, a z kasą aktualnie krucho. Ale po domu nie latają wszędzie słodycze. Co prawda mamy 2 ciasta wykonane przez moją mamę i jedną paczkę batoników, ale takie jedzenie mnie nie obchodzi. Dawno nie czułam tych bezsensownych kalorii w żołądku.
Co u mnie? U mnie jest w miarę dobrze, chudnę - to mnie cieszy. Jestem szczuplejsza niż przed moim jednym dużym zawaleniem, więc mam powód do dumy. Czekam i czekam, aż będę mogła dotknąć wszystkie kości. Niedługo mam urodziny, a dokładniej 13 lipca. Niezbyt się ciesze, ponieważ będę miała 15 lat i nadal będę gruba. Niezbyt kolorowo. Ale wierzę, że na szesnastkę będę mogła być w jakiejś wymarzonej sukience i wyglądać pięknie.
Marzenia, marzenia.
12 lipca jadę na konwent. Brawo Natasza jedzie do ludzi, to coś nowego :). Mój pierwszy konwent i będę o kulach, bosko.
Z nogą lepiej przez pierwszy tydzień musiałam kicać, ale schody były najgorsze, weź mieszkaj na 3 piętrze i skacz z tymi kulami. Ale poprawiłam sobie mięśnie, więc mi to nie przeszkadza :).
Mam ochotę na jakieś zabójcze ćwiczenia z Chodakowską, ale muszę czekać aż do 30 lipca. No cóż, po prostu całe wakacje będę ćwiczyć i wrócę jako sportsmenka. Może nawet poprawię moją koordynację ruchową?
Bilans:
1x ryż (350 kcal)
Ćwiczenia:
65 brzuszków
Nie mogę nic robić z nogami i muszę być ostrożna, ale brzuszki już mogę robić, ponieważ mogę już ciężar mojej jednej nogi "dawać" (polskiego zapomniałam) na moją biedną stopę.
Moja mama właśnie robi obiad, ale ja nie jestem głodna. Ja czuję zbyt dużą motywację by zjeść. Chcę schudnąć jeszcze bardziej!
Dziękuje za wszystkie komentarze, pod poprzednim postem. Dajecie siłę. Dajecie kolejny powód bym walczyła. Dziękuje.
Ja jutro do szkoły, a wy możecie odpoczywać, oj zazdroszczę wam ;). Trzymajcie się!
Musiałam odetchnąć od wszystkiego. Od istnienia. Od moich myśli. Wszystko ładnie powyłączałam. Piękne jak i przerażające uczucie pustki.
Czekałam na moment kiedy będę mogła się pochwalić. Schudłam! SCHUDŁAM! Nie wiecie jak się ciesze. Nie wiem ile ważę, nie mam wagi w domu, a z kasą aktualnie krucho. Ale po domu nie latają wszędzie słodycze. Co prawda mamy 2 ciasta wykonane przez moją mamę i jedną paczkę batoników, ale takie jedzenie mnie nie obchodzi. Dawno nie czułam tych bezsensownych kalorii w żołądku.
Co u mnie? U mnie jest w miarę dobrze, chudnę - to mnie cieszy. Jestem szczuplejsza niż przed moim jednym dużym zawaleniem, więc mam powód do dumy. Czekam i czekam, aż będę mogła dotknąć wszystkie kości. Niedługo mam urodziny, a dokładniej 13 lipca. Niezbyt się ciesze, ponieważ będę miała 15 lat i nadal będę gruba. Niezbyt kolorowo. Ale wierzę, że na szesnastkę będę mogła być w jakiejś wymarzonej sukience i wyglądać pięknie.
Marzenia, marzenia.
12 lipca jadę na konwent. Brawo Natasza jedzie do ludzi, to coś nowego :). Mój pierwszy konwent i będę o kulach, bosko.
Z nogą lepiej przez pierwszy tydzień musiałam kicać, ale schody były najgorsze, weź mieszkaj na 3 piętrze i skacz z tymi kulami. Ale poprawiłam sobie mięśnie, więc mi to nie przeszkadza :).
Mam ochotę na jakieś zabójcze ćwiczenia z Chodakowską, ale muszę czekać aż do 30 lipca. No cóż, po prostu całe wakacje będę ćwiczyć i wrócę jako sportsmenka. Może nawet poprawię moją koordynację ruchową?
Bilans:
1x ryż (350 kcal)
Ćwiczenia:
65 brzuszków
Nie mogę nic robić z nogami i muszę być ostrożna, ale brzuszki już mogę robić, ponieważ mogę już ciężar mojej jednej nogi "dawać" (polskiego zapomniałam) na moją biedną stopę.
Dziękuje za wszystkie komentarze, pod poprzednim postem. Dajecie siłę. Dajecie kolejny powód bym walczyła. Dziękuje.
Ja jutro do szkoły, a wy możecie odpoczywać, oj zazdroszczę wam ;). Trzymajcie się!
poniedziałek, 16 czerwca 2014
Jestem zombie, który waży 62 kg.
Byłam dzisiaj u lekarza. Zważyłam się. Nie wiedziałam, że dzisiaj umrę. Umrę widząc tą wielką liczbę.
62 kilogramy i ok. 161 cm wzrostu (jeżeli nie mniej).
Ostatnio pisałam, że mam 153 cm wzrostu, taki wzrost miałam 2 miesiące temu, nie spodziewałam się, że tak urosnę. Dzisiaj zwróciłam uwagę na to, że jestem praktycznie tego samego wzrostu co moja mama.
Chciałabym przeprosić wszystkich ludzi na świecie. Każdego z osobna odwiedzić i przeprosić za swoje istnienie.
Tyle, że ja nie chcę przepraszać obcych ludzi. Chce przeprosić siebie. 7,240,563,411 moich twarzy niektóre zlitowałaby się nade mną. Niektóre wyśmiałaby mnie. Niektóre powiedziały, że to przez to, że jestem grubą świnią.
Ale ja, ta która tutaj pisze, nie wybaczy sobie, aż moje BMI będzie poniżej normy. Niedowaga zaczyna się od 50,3 kg. Jeszcze długa druga przede mną. Długa droga przed moim szczęściem.
A dlaczego byłam dzisiaj u lekarza? Musiałam wypełnić taki papierek o narkozie, czy mam jakieś uczulenia, choroby serca itd. Pobierali mi też krew. Okropne uczucie. Ale najgorszy był widok wpisywania mojego wzrostu i wagi.
Chcę krzyczeć, ale nie mogę. Chcę płakać, ale nie mogę. Ktoś kto tyle waży przy takim wzroście, nie ma prawa być smutnym, zdruzgotanym.
ŚWINIA A NIE CZŁOWIEK!
16.06.2014 Zginęła świętej pamięci Natasza, która była za gruba, żeby zmieścić się w swojej trumnie.
Jutro głodówka. Pierwszy dzień mojego życia musi być udany i perfekcyjny jak przyszła ja.
62 kilogramy i ok. 161 cm wzrostu (jeżeli nie mniej).
Ostatnio pisałam, że mam 153 cm wzrostu, taki wzrost miałam 2 miesiące temu, nie spodziewałam się, że tak urosnę. Dzisiaj zwróciłam uwagę na to, że jestem praktycznie tego samego wzrostu co moja mama.
Chciałabym przeprosić wszystkich ludzi na świecie. Każdego z osobna odwiedzić i przeprosić za swoje istnienie.
Tyle, że ja nie chcę przepraszać obcych ludzi. Chce przeprosić siebie. 7,240,563,411 moich twarzy niektóre zlitowałaby się nade mną. Niektóre wyśmiałaby mnie. Niektóre powiedziały, że to przez to, że jestem grubą świnią.
Ale ja, ta która tutaj pisze, nie wybaczy sobie, aż moje BMI będzie poniżej normy. Niedowaga zaczyna się od 50,3 kg. Jeszcze długa druga przede mną. Długa droga przed moim szczęściem.
A dlaczego byłam dzisiaj u lekarza? Musiałam wypełnić taki papierek o narkozie, czy mam jakieś uczulenia, choroby serca itd. Pobierali mi też krew. Okropne uczucie. Ale najgorszy był widok wpisywania mojego wzrostu i wagi.
Chcę krzyczeć, ale nie mogę. Chcę płakać, ale nie mogę. Ktoś kto tyle waży przy takim wzroście, nie ma prawa być smutnym, zdruzgotanym.
ŚWINIA A NIE CZŁOWIEK!
16.06.2014 Zginęła świętej pamięci Natasza, która była za gruba, żeby zmieścić się w swojej trumnie.
Jutro głodówka. Pierwszy dzień mojego życia musi być udany i perfekcyjny jak przyszła ja.
niedziela, 15 czerwca 2014
Cały dzień na dworze + głodówka, czy nie mogłoby być piękniej?
Dobry wieczór!
Okej, jak na razie nie udaje mi się pisać codziennie, ale jak widzicie przerwa od poprzedniego postu nie była długa :). Dzisiaj z rodzinką byliśmy w Heide Parku. Było świetnie! Ale pod koniec już miałam uczucie, że zaraz zwymiotuję moją wodę i coca colę zero. Tak dzisiaj nic nie jadłam. W sumie gdybym coś zjadła to być może to jedzenie szybko wróciło. Byłam na największych kolejkach i było świetnie! Byłam też na takiej nowej kolejce, była świetna. Miałam też tam jechać z klasą, ale będę po operacji, a to oczywiście odpada. No cóż bywa.
Czuję się jakoś dziwnie zmotywowana, nawet nie wiem dlaczego. Ale wiem, że to dobrze. Lubię czuć motywację. Mieć jakiś cel.
Mam ostatnio problemy z zaśnięciem, więc chodzę niewyspana. Wyglądam jak głodny zombie.
Jutro zjem ryż + jakiś owoc / warzywo. Zobaczy się jeszcze ;).
Moje oceny: 5 (matematyka) i 2 piątki z biologi. Chyba nie tak źle? Biologia sama w sobie trudna jakaś nie jest, ale problemem jest język. No cóż, ja nawet 2 lat jeszcze w Niemczech nie mieszkam. Czuję się (w miarę) usprawiedliwiona,
Miłego wieczorka!
Okej, jak na razie nie udaje mi się pisać codziennie, ale jak widzicie przerwa od poprzedniego postu nie była długa :). Dzisiaj z rodzinką byliśmy w Heide Parku. Było świetnie! Ale pod koniec już miałam uczucie, że zaraz zwymiotuję moją wodę i coca colę zero. Tak dzisiaj nic nie jadłam. W sumie gdybym coś zjadła to być może to jedzenie szybko wróciło. Byłam na największych kolejkach i było świetnie! Byłam też na takiej nowej kolejce, była świetna. Miałam też tam jechać z klasą, ale będę po operacji, a to oczywiście odpada. No cóż bywa.
Czuję się jakoś dziwnie zmotywowana, nawet nie wiem dlaczego. Ale wiem, że to dobrze. Lubię czuć motywację. Mieć jakiś cel.
Mam ostatnio problemy z zaśnięciem, więc chodzę niewyspana. Wyglądam jak głodny zombie.
Jutro zjem ryż + jakiś owoc / warzywo. Zobaczy się jeszcze ;).
Moje oceny: 5 (matematyka) i 2 piątki z biologi. Chyba nie tak źle? Biologia sama w sobie trudna jakaś nie jest, ale problemem jest język. No cóż, ja nawet 2 lat jeszcze w Niemczech nie mieszkam. Czuję się (w miarę) usprawiedliwiona,
Miłego wieczorka!
czwartek, 12 czerwca 2014
Lubię mieć sweter gdy jest 25 stopni na dworze
Proszę pomnicie tytuł, innego pomysłu nie miałam.
No i znowu nie pisałam, ale ze mnie leniuch!
Chciałabym parę rzeczy wyjaśnić:
- Mam nowe mieszkanie, ale mieszkam z moją rodziną, kto widział 15-latkę, która mieszka sama?
- Mieszkam w Niemczech i nie ma tutaj czegoś takiego jak gimnazjum, liceum itd. Dlatego w poprzednim poście była wzmianka o 9 i 10 klasach.
- Co do 38kg - ja mierzę 153 cm. Niski wzrost to i niska waga.
- Do Red Queen nie chciałabym być psychologiem. Żeby być psychologiem trzeba żyć, a ja jedynie funkcjonuję.
Myślę, że wszystko wyjaśniłam, macie jakieś pytania zadajcie w komentarzach odpiszę wam w waszych blogach lub w następnym poście :). Tak przy okazji dziękuje za miłe komentarze. Bardzo motywujecie.
Dzisiaj była głodówka. Jedyne co miałam w ustach to jedna kawa, coca cola zero ( 1 puszka) i woda.
25.06 będę miała operację stopy. Otóż mam płaskostopie i będę miała w kościach coś metalowego (polskiej nazwy niestety nie znam). Krócej mówiąc: kule przez 3 tygodnie i zero aktywności fizycznej przez 6 tygodni. Super nie? A to tylko jedna stopa, bo następna będę "załatwiała" po wakacjach.
Moje ostatnie oceny: 6 (niemiecki), 6 (chemia), 5 i 5+ z historii. W sumie nawet z historii się nie wkurzyłam na siebie za te 5.
Dzisiaj moja koleżanka powiedziała mi, że mnie podziwia. Umiem sobie po prostu odejść od grupy np. podczas robieniu projektu na niemieckim, tylko dlatego, ponieważ nie pasuje mi jak dane osoby pracują lub ich tempo pracy. Wolę zrobić sama i porządnie niż opierniczać się z koleżankami z klasy. Paroma słowami mam wyrąbane na psychologię tłumu (ah ta moc outsiderów!). Potem dosłownie z łzami w oczach powiedziała mi, że jak raz rozmawiała z mamą, gdy się popłakała w domu, ponieważ ludzie w szkole śmieją się gdy powie coś błędnie gramatycznie. Opowiedziała jej o mnie. Zgadnijcie co powiedziała kobieta wychowana w muzułmańskiej kulturze? Powiedziała, że JA biała dziewczyna, wychowana w bardzo chrześcijańskim kraju ma rację tzn. walczę sama o swoją przyszłość nie patrząc się na innych. Mamy jeszcze jedną albankę w klasie, która mieszka tu od zawsze (umie dość dobrze albański), ale powiedziała mi, że to ze mną lepiej się dogaduje niż z nią. Że umiem lepiej jej wytłumaczyć zadania niż dziewczyna co gada w tym samym języku co ona!
Ucieszyłam się, że ktoś umiał polubić moją osobowość, za którą sama nie przepadam.
Na prawdę poprawiła mi humor.
Postaram się pisać codziennie! Bye bye! <3
No i znowu nie pisałam, ale ze mnie leniuch!
Chciałabym parę rzeczy wyjaśnić:
- Mam nowe mieszkanie, ale mieszkam z moją rodziną, kto widział 15-latkę, która mieszka sama?
- Mieszkam w Niemczech i nie ma tutaj czegoś takiego jak gimnazjum, liceum itd. Dlatego w poprzednim poście była wzmianka o 9 i 10 klasach.
- Co do 38kg - ja mierzę 153 cm. Niski wzrost to i niska waga.
- Do Red Queen nie chciałabym być psychologiem. Żeby być psychologiem trzeba żyć, a ja jedynie funkcjonuję.
Myślę, że wszystko wyjaśniłam, macie jakieś pytania zadajcie w komentarzach odpiszę wam w waszych blogach lub w następnym poście :). Tak przy okazji dziękuje za miłe komentarze. Bardzo motywujecie.
Dzisiaj była głodówka. Jedyne co miałam w ustach to jedna kawa, coca cola zero ( 1 puszka) i woda.
25.06 będę miała operację stopy. Otóż mam płaskostopie i będę miała w kościach coś metalowego (polskiej nazwy niestety nie znam). Krócej mówiąc: kule przez 3 tygodnie i zero aktywności fizycznej przez 6 tygodni. Super nie? A to tylko jedna stopa, bo następna będę "załatwiała" po wakacjach.
Moje ostatnie oceny: 6 (niemiecki), 6 (chemia), 5 i 5+ z historii. W sumie nawet z historii się nie wkurzyłam na siebie za te 5.
Dzisiaj moja koleżanka powiedziała mi, że mnie podziwia. Umiem sobie po prostu odejść od grupy np. podczas robieniu projektu na niemieckim, tylko dlatego, ponieważ nie pasuje mi jak dane osoby pracują lub ich tempo pracy. Wolę zrobić sama i porządnie niż opierniczać się z koleżankami z klasy. Paroma słowami mam wyrąbane na psychologię tłumu (ah ta moc outsiderów!). Potem dosłownie z łzami w oczach powiedziała mi, że jak raz rozmawiała z mamą, gdy się popłakała w domu, ponieważ ludzie w szkole śmieją się gdy powie coś błędnie gramatycznie. Opowiedziała jej o mnie. Zgadnijcie co powiedziała kobieta wychowana w muzułmańskiej kulturze? Powiedziała, że JA biała dziewczyna, wychowana w bardzo chrześcijańskim kraju ma rację tzn. walczę sama o swoją przyszłość nie patrząc się na innych. Mamy jeszcze jedną albankę w klasie, która mieszka tu od zawsze (umie dość dobrze albański), ale powiedziała mi, że to ze mną lepiej się dogaduje niż z nią. Że umiem lepiej jej wytłumaczyć zadania niż dziewczyna co gada w tym samym języku co ona!
Ucieszyłam się, że ktoś umiał polubić moją osobowość, za którą sama nie przepadam.
Na prawdę poprawiła mi humor.
Postaram się pisać codziennie! Bye bye! <3
wtorek, 3 czerwca 2014
#39
W końcu mam internet + naprawiłam mojego laptopa.
Nowe mieszkanie bardzo mi się podoba, szczególnie podłoga, w poprzednim mieszkaniu była obrzydliwa. Ah!
Chyba wcześniej "skończę" ABC Diet. Jestem trochę zmęczona skakaniem codziennie do innych limitów. Określę sobie limity i po prostu będę się ich trzymać. ABC zacznę kiedyś zapewne ponownie :).
Jak na razie mój limit to będzie 450 kcal. Tak, żebym mogła sobie czasami zjeść sobie mój ukochany ryż. Nie za dużo, ale też nie za mało. Muszę schudnąć do tych wakacji! Muszę! Chyba nie chcę się wstydzić przed swoją własną rodziną?!
Ostatnio nawet w lustro nie mogę patrzeć na swoją figurę. Jestem obrzydzona moim własnym ciałem aż tak, że nie chcę go widzieć dopóki nie osiągnę mojej wymarzonej liczby - 38 kg.
Ta waga zawsze była dla mnie jakoś magiczna. Nieosiągalna, piękna, perfekcyjna.
Zmieniłam wygląd bloga, podoba się? Taki prosty, ale mi się podoba. W sumie basic ostatnio jest nawet modny.
Ale przejdźmy do ulubionej części posta.
Bilans:
2x kawa (kupiona ze sklepu) 240 kcal
1x jabłko 50 kcal
Suma: 290 kcal
Ostatnio ciśnienie mi szaleję, dzisiaj wstałam z łóżka i zaraz potem: BUM! Krew z nosa leci jak z ogromnego wodospadu. Już pomijam okropne bóle głowy.
Ale dzisiaj było najlepiej. Mądra ja popiłam tabletkę przeciwbólową kawą. Brawo!
W szkole jakoś idzie, dostałam 5+, 6 i jeszcze jedną 6 ostatnio. Za tą piątkę ukarałam się głodówką. GŁUPIE ŚWINIE NIE POWINNY NIC JEŚĆ :).
Okropnie się wkurzyłam się na siebie, za tą piątkę. Oczywiście moja mama zauważyła, że przyszłam "załamana" ze szkoły i się pyta co się stało. I była gadka, że to dobra ocena, że mieszkamy w obcym kraju a ja i tak świetnie sobie radzę! No i co z tego?! Po prostu jestem za głupia, żeby mieć zwykłą 6.
Wymówki to zwykła oznaka słabości. I tyle.
Jutro mam tylko 2 ostatnie lekcje! 9 i 10-klasiści mają egzaminy końcowe, więc większość nauczycieli jest "zajęta". A moja siostra ma cały dzień wolny! Szczerzę jej zazdroszczę.
Dostałam na dzień dziecka od mamy piękną bransoletkę, daje mi siłę. Dobre dzieci nie są grube :).
Dużo dziewczyn już nie pisze. Szkoda, bo wakacje coraz bliżej.
Trzymajcie się.
Nowe mieszkanie bardzo mi się podoba, szczególnie podłoga, w poprzednim mieszkaniu była obrzydliwa. Ah!
Chyba wcześniej "skończę" ABC Diet. Jestem trochę zmęczona skakaniem codziennie do innych limitów. Określę sobie limity i po prostu będę się ich trzymać. ABC zacznę kiedyś zapewne ponownie :).
Jak na razie mój limit to będzie 450 kcal. Tak, żebym mogła sobie czasami zjeść sobie mój ukochany ryż. Nie za dużo, ale też nie za mało. Muszę schudnąć do tych wakacji! Muszę! Chyba nie chcę się wstydzić przed swoją własną rodziną?!
Ostatnio nawet w lustro nie mogę patrzeć na swoją figurę. Jestem obrzydzona moim własnym ciałem aż tak, że nie chcę go widzieć dopóki nie osiągnę mojej wymarzonej liczby - 38 kg.
Ta waga zawsze była dla mnie jakoś magiczna. Nieosiągalna, piękna, perfekcyjna.
Zmieniłam wygląd bloga, podoba się? Taki prosty, ale mi się podoba. W sumie basic ostatnio jest nawet modny.
Ale przejdźmy do ulubionej części posta.
Bilans:
2x kawa (kupiona ze sklepu) 240 kcal
1x jabłko 50 kcal
Suma: 290 kcal
Ostatnio ciśnienie mi szaleję, dzisiaj wstałam z łóżka i zaraz potem: BUM! Krew z nosa leci jak z ogromnego wodospadu. Już pomijam okropne bóle głowy.
Ale dzisiaj było najlepiej. Mądra ja popiłam tabletkę przeciwbólową kawą. Brawo!
W szkole jakoś idzie, dostałam 5+, 6 i jeszcze jedną 6 ostatnio. Za tą piątkę ukarałam się głodówką. GŁUPIE ŚWINIE NIE POWINNY NIC JEŚĆ :).
Okropnie się wkurzyłam się na siebie, za tą piątkę. Oczywiście moja mama zauważyła, że przyszłam "załamana" ze szkoły i się pyta co się stało. I była gadka, że to dobra ocena, że mieszkamy w obcym kraju a ja i tak świetnie sobie radzę! No i co z tego?! Po prostu jestem za głupia, żeby mieć zwykłą 6.
Wymówki to zwykła oznaka słabości. I tyle.
Jutro mam tylko 2 ostatnie lekcje! 9 i 10-klasiści mają egzaminy końcowe, więc większość nauczycieli jest "zajęta". A moja siostra ma cały dzień wolny! Szczerzę jej zazdroszczę.
Dostałam na dzień dziecka od mamy piękną bransoletkę, daje mi siłę. Dobre dzieci nie są grube :).
Dużo dziewczyn już nie pisze. Szkoda, bo wakacje coraz bliżej.
Trzymajcie się.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








