piątek, 25 kwietnia 2014

ABC Diet Dzień 5

Hej kruszynki, przepraszam, że wczoraj nie napisałam, ale byłam wykończona, otóż byłam przeziębiona, a teraz to się rozchorowałam. Dzisiaj nie poszłam do szkoły, co chwilę moje serce ma jakieś skurcze... Mama powiedziała, że w poniedziałek jedziemy do lekarza na szczepienie to się o to spytamy. No świetnie. Mam nadzieję, że to nie przez moją dietę bo będę miała przerąbane. Matka mnie z domu wyrzuci chyba...

Ogólnie dziwny jest ten ból w sercu. Czuję jakby serce wchodziło mi do gardła i potem spadało do żołądka. Super. 

Bilans (wczorajszy):
1x banan 90 kcal
2x jabłko 100 kcal
1x kukurydza 80 kcal

Suma: 270 kcal / 400 kcal

Dzisiaj nic nie zjadłam. Czuję się okropnie. Jedzenie niszczy mnie. To ono sprawiło, że tak się źle czuję, jedzenie jest wszystkiemu winne.


Dzisiaj było bardzo aktywnie, co prawda wczoraj nic nie zrobiłam, ale dzisiaj naprawdę dużo ruchu było.

Ćwiczenia:
2 godziny na rowerze
35 minut tańca

Czuję straszny ból w klatce piersiowej, jakby wszystkie moje demony zebrały się i ściskały moje serce. Ich miłość do mnie jest przerażająca.

Chciałabym nic nie jeść przez miesiące, móc latać i spełniać swoje marzenia. Czy nie byłoby to piękne?

Trzymajcie się chudziutko, życzę wam udanego weekendu!

środa, 23 kwietnia 2014

ABC Diet Dzień 3

Hej kruszynki, dzisiaj post napisany na szybko, ponieważ jestem strasznie zmęczona i marzę tylko o śnie :).

Bilans:
1x mleczny start (231 kcal)

Suma: 231 kcal / 300 kcal

Ćwiczenia:
35 minut tańca
50 brzuszków
100 skoków na skakance

Dzisiaj dostałam 6 z angielskiego, był dość spoko w szkole, nawet udało mi się znieść fizykę ;). Mama kupiła mi też perfumy od Heidi Klum, bardzo ładnie pachną polecam!

Jutrzejszy limit to 400 kcal, trzymajcie za mnie kciuki! Miłej nocki życzę! ;*

wtorek, 22 kwietnia 2014

ABC Diet Dzień 2

Jutro do szkoły, czy tylko mi się nie chce? Tym bardziej, że za środami nie przepadam. No, ale trzeba się ogarnąć i pójść do tej budy.

Bilans dzisiaj także zielony. Jedyne co zjadłam to ryż, jednakże w takiej trochę nieudanej godzinie. 3 rano. Po tych 8 godzinach jazdy byłam taka wycieńczona i głodna, że po prostu musiałam coś zjeść. Padło na mój ukochany ryż. Oczywiście nie poszłam od razu spać po zjedzeniu ryżu, zasnęłam ok. 5 rano.

Dostałam dzisiaj czekoladowego zajączka od chłopaka mamy, dałam go moim siostrą. Boże ja je pasę jakbym pasztet miała zrobić ;).

Chciałabym wyjaśnić sprawę babci, nie przekonałam jej tylko zrobiłam ją po prostu w konia. Nałożyła mi kawałek ciasta ja czekam i czekam. W końcu idzie do toalety. Odstawiam ten kawałek do lodówki i gdy wraca mówię jej, że jestem już pełna. Moje siostry nic nie wygadały bo powiedziałam im że nie dam moich słodyczy jeżeli pisną słówko.

Bilans:
1x torebka ryżu (351 kcal)

Suma: 351 / 500

Ćwiczenia:
35 minut tańca

Jeżeli będzie jutro dobra pogoda to pojeżdżę sobie na rowerze :). Nic innego mi się nie chciało robić, przepraszam, ale jestem wycieńczona tą podróżą.

Jutro zjem sobie Mleczny Start (231 kcal) połowę na śniadanie i połowę po szkole. Wiem można by było bilans zapełnić warzywami i owocami, ale w sobotę robimy większe zakupy, więc na razie muszą mi wystarczyć kaszki przygotowywane na szybko.

Trzymajcie się chudziutko kruszynki!




poniedziałek, 21 kwietnia 2014

ABC DIET Dzień 1

Dzień 1 zaliczyłam zapełniając bilans dwoma jabłkami. Jestem z siebie zadowolona. Odwiedziłam też babcię, ale udało mi się jakoś wymigać od zjedzenia tony ciast i innych świństw. Za godzinkę jadę do domku, w końcu! O wiele lepiej czuję się w Niemczech niż tutaj w Polsce. Ten kraj działa na mnie dość depresyjnie... Szkoda tylko, że moja paczka, którą zamówiłam nie doszła, no cóż będę musiała poprosić tatę by mi ją przysłał.

Bilans:
2x jabłko (160 kcal)

Suma: 160 kcal / 500 kcal

Dzisiaj też dostałam zajączka od mamy tzn. masę słodyczy... Dałam wszystko siostrą chociaż będą miały uciechę, że mają więcej słodyczy :). Spróbuję także poruszyć temat kupowania dla mnie niskokalorycznej żywności, trzymajcie za mnie kciuki! Z moją mamą to różnie bywa...


Poskakałam ok. 20 minut na trampolinie, fajnie było. No cóż na mnie czeka 8 godzin jazdy a ja życzę wam miłego wieczorka ;*.

niedziela, 20 kwietnia 2014

Świąteczna głodówka

Chciałabym szczerze podziękować za komentarze. Wywołałyście uśmiech na mojej twarzy. Jeszcze raz bardzo dziękuje.

Dzisiejsza głodówka się udała. Jedyne co musiałam powiedzieć mamie to, że się źle czuje i nie mam ochoty nic jeść. Nie miała nic przeciwko pod warunkiem, że nie będę marudzić, że jestem głodna itp.
Łatwo poszło.

Bilans:
1x kakao (80 kcal)

Suma: 80 kcal

Wypiłam kako, by mieć siłę na dzisiejszy dzień :). Oczywiście wypiłam kako bez mleka.


Jutro spróbuję poruszyć temat jedzenia dietetycznego z mamą. Ogólnie miałam dostęp do wafli ryżowych i innych pierdółek tego typu, ale pragnęłabym mieć więcej niskokalorycznego pożywienia. Chciałabym też wcisnąć mamie kit, że będę robić masę ćwiczeń i potrzebuję do tego specjalnej diety tzn. nie będę mogła jeść obiadu z rodziną. Mam nadzieję, że obejdzie się bez kłótni i fochów.

Jutro jadę do domu (wieczorem około 19) spróbuję napisać notkę ok. 17-18. Jutro zaczynam też ABC diet. Zobaczymy jak mi pójdzie pierwszy dzień.

Mama (chyba) kupi mi wagę. W końcu! Będę mogła obserwować moje postępy :).

Humor też mi się już poprawił, także dzięki waszym komentarzom. Jeszcze raz DZIĘKUJE.


Trzymajcie się chudo kruszynki, kocham was <3!

sobota, 19 kwietnia 2014

-

Miałam dzisiaj spokojny dzień do czasu wieczoru. Przyszedł do nas mój wujek (młodziutki 24 lata), mama się myła więc ja z moimi siostrami siedzieliśmy razem i żartowaliśmy, potem żart zeszły na konkretne osoby i w końcu na mnie. ŻART O BYCIU GRUBYM ALE ŚMIESZNE. Ryczeć mi się chcę.

Aż szkoda mi miejsca, żeby pisać taki głupi żart. No kurwa mam przepraszać, że moja siostra jest chudsza ode mnie? ALE JA SCHUDNĘ. Jestem zmęczona być tą najgorszą. (Przepraszam, że użyłam tutaj brzydkiego sformułowania, ale się wkurzyłam. Mam nadzieję, że zrozumiecie.)



Jeszcze cała rodzinka zobaczy, że trafię kiedyś do szpitala i będą błagać mnie żebym coś zjadła. Będę chudnąć, chudnąć i chudnąć aż umrę. Zginę najpiękniejszą śmiercią.
~
Chciałabym podziękować za bardzo miłe komentarze pod poprzednim postem :). Jesteście dla mnie wielkim wsparciem dziewczyny, bardzo dziękuje!

Dzisiaj były przygotowania do świąt i święcenie koszyczków. Nie jestem wierząca (ateistką też nie jestem), ale uznałam, że warto zrobić coś miłego dla moich dziadków.

Bilans:
4x pierogi (350 kcal)

Suma: 350 kcal

Eh czemu to zjadłam?! Wolałabym te 350 kcal zapełnić warzywami, owocami - czymś zdrowym. Jak już wspominałam gdy jestem w Polsce nie mam dostępu do zdrowej żywności. W lodówce nie ma nic prócz obiadków babci. Mogłam nic nie jeść i być krokiem bliżej do szczęścia.

Moja bluzka galowa jest na mnie za duża. Bardzo się ucieszyłam! Oby wszystkie ubranka były na mnie za małe :). Kupię sobie jakieś nowiutkie piękne rzeczy, w których będę w końcu jakoś wyglądać.

Żart o mnie od wujka mnie zasmucił, ale tym samym zmotywował. Jutro nie zjem nic. Dostałam okresu, więc powiem tylko, że się źle czuje. Podczas okresu mój apetyt jest bliski zeru tak jak u mojej mamy, więc nie będę musiała się tłumaczyć.


Mam nadzieję, że żadna z was nie zawali! Trzymajcie się <3!


piątek, 18 kwietnia 2014

Lonely Hearts Club


Czuję się taka samotna. Nawet nie wiem czemu. Może dlatego, że normalni ludzie potrafią po prostu zagadać do innej osoby? Ja tego nie umiem, co prawda stany lękowe już mam dawno za sobą, ale nadal boję się ludzi. Samotność w sumie jakoś niezwykle nigdy mi nie doskwierała, ale ostatnio coś mnie wzięło.




Jakby przy mnie nikogo nie było, a to nie prawda. Mam rodzinę. Powinnam się cieszyć, że mam już tyle. A ja czuję się taka samotna, pozostawiona samej sobie. Jak jakiś niewdzięcznik.

Okej koniec żalenia się, trzeba się ogarnąć i iść dalej.


Dzisiaj byłam w górach Sowich z moim tatą i siostrami, trochę ruchu było :). Poszliśmy tą najszybszą trasą bodajże, ale były momenty gdzie było strasznie stromo. Potem pojechaliśmy do Czech, żeby coś zjeść. Zamówiłam sobie sam ryż. Na szczęście namówiłam tatę, żeby mi mięso odpuścił.  Zjadłam ten ryż, czy jestem z siebie dumna? Nie. Czy jestem na siebie zła? Niezbyt. Mama kupiła mi dzisiaj 6 książek, już za jedną się wzięłam - "Na południe od granicy, na zachód od słońca". Wszystkie książki są pióra Harukiego Murakamiego. Przeczytałam jak na razie tylko jedną jego książkę, ale byłam zachwycona. Zdolność opisania szarego życia przeciętnego człowieka w taki ciekawy sposób.... Zachwycił mnie jego talent.

Bilans:
1x torebka ryżu (300 kcal)
1x jabłko (60 kcal)

Suma: 360 kcal


Niby ryż ma mniej kalorii, ale lepiej podwyższyć liczbę niż ją zmniejszyć :). Wieczorem skakałam też z moimi siostrami na trampolinie, więc dzisiaj było trochę ruchu.



Moje ferie powoli dobiegają końca. W poniedziałek jadę z powrotem do domku. Oto mój plan:


Dietę zacznę od poniedziałku 21 kwietnia czyli będzie trwała aż do 9 czerwca. Oczywiście wezmę się także za ćwiczenia, ale nie będę też przesadzać - ćwiczenia mają sprawiać przyjemność nie katusze.

Ja życzę wam udanych świąt i  wytrwania przy świątecznym stole!